poniedziałek, 17 marca 2014

Main Cities of Europe 2014, czyli "The Michelin Guide 2014"


     12 marca premierę miał nowy przewodnik Michelin. Na tę czerwoną książkę z niecierpliwością czekają restauratorzy i szefowie kuchni oraz smakosze na całym świecie. W 2013 r. Polska doczekała się swojej pierwszej gwiazdki Michelin, która została przyznana Wojciechowi Modestowi Amaro i jego Atelier Amaro. Tegoroczne zestawienie potwierdziło klasę szefa Amaro. Podobno utrzymać przyznaną już gwiazdkę jest równie trudno co ją zdobyć, zaś sam Amaro twierdzi, że nie spoczywa na laurach. Ja czekam na kolejne gwiazdki i wyróżnienia. Zawsze kibicuję zdolnym i pracowitym ludziom, a Wojciech Modest Amaro niewątpliwie te cechy łączy.

Odrobina historii.
     Zanim napiszę, jaki był wynik tegorocznego zestawienia, warto wspomnieć skąd wzięła się sama idea publikowania przez koncern produkujący opony przewodnika, który stał się biblią i wyrocznią dla miłośników kuchni i restauratorów.
     Pierwszy przewodnik Michelina ukazał się w 1900 r. Wymyślili go bracia André i Edouard Michelinowie, właściciele niewielkiej fabryczki opon rowerowych i samochodowych. W tamtym czasie po drogach jeździło niewiele samochodów, ale bracia uznali, że każdemu szoferowi przyda się książeczka, która zawiera instrukcję obsługi automobilu, cen benzyny oraz adresów warsztatów i hoteli, w których można by zatrzymać się na noc. 
     Do 1919 r. przewodnik był drukowany na koszt firmy i rozdawany za darmo. Później bracia kazali sobie płacić 7 franków za egzemplarz. Obecna cena wynosi ok. 23 euro. 
     Francuzi jak powszechnie wiadomo są smakoszami, więc poszukiwali miejsc gdzie można dobrze zjeść. Tę potrzebę zauważyli bracia Michelin i przyłożyli się do części kulinarnej przewodnika. Zorganizowali tajną armię agentów, którzy anonimowo sprawdzają restauracje, smak dań, jakość obsługi czy wystrój, a także pracę kelnerów. Agenci dokładnie studiują kartę dań i obserwują reakcje innych klientów. Później wystawiają ocenę, która zamieszczona w przewodniku, może wynieść restaurację na wyżyny bądź strącić ją na dno a z jej szefa uczynić bankruta. Efektem pracy tajnych agentów jest klasyfikacja restauracji i hoteli.
   Sam Wojciech Modest Amaro w rozmowie z natemat.pl potwierdza, że po otrzymaniu gwiazdki Michelin obroty restauracji wzrastają nawet o 30%. Podobno na stolik w Atelier Amaro czeka się ok. 3 miesięcy, podobno warto;)
     Gwiazdki są przyznawane i odbierane na tajnym posiedzeniu agentów Michelin. 
     Obecnie oceniane są restauracje w: Austrii (Wiedeń, Salzburg), Belgii (Bruksela, Antwerpia), Czechach (Praga), Danii (Kopenhaga), Finlandii (Helsinki), Francji (Paryż, Lyon, Strazbourg, Tuluza), Grecji (Ateny), Hiszpanii (Madryt, Barcelona, Walencja), Holandii (Amsterdam, Rotterdam, Haga), Irlandia (Dublin), Luksemburga, Niemiec (Berlin, Kolonia, Frankfurt, Hamburg, Monachium, Stuttgart), Norwegii (Oslo), Polski (Warszawa, Kraków), Portugalii (Lizbona), Szwajcarii (Brno, Zurych, Genewa), Szwecji (Sztokholm, Goetegorg), Węgier (Budapeszt), Wielkiej Brytanii (Londyn, Birmingham, Edynburg, Glasgow) oraz Włoch (Rzym, Mediolan, Florencja, Turyn). 

O co walczą restauracje.
Przyznawane są następujące symbole:
- gwiazdki Michelin - za walory smakowe, od 1 do 3 gwiazdek;
- sztućce (Łyżka & Widelec) - za wystrój, jakość obsługi i atmosferę lokalu, od 1 do 5 sztućców;
- Bib Gourmand - za stosunek jakości do ceny.

   Jedna gwiazdka oznacza dobrą restaurację w swojej kategorii, dwie to rewelacyjna kuchnia warta odwiedzenia, zaś trzy to miejsce, które trzeba odwiedzić, a kuchnia jest wyjątkowa. Decyzję o przyznaniu tego wyróżnienia podejmuje kolegialnie trzech inspektorów Michelin.
     Przyznawany jest również tytuł Rising Star (otrzymał go W. M. Amaro z Atelier Amaro), który oznacza bardzo duże szanse na zdobycie symbolu gwiazdy w latach kolejnych.
  
Polska w zestawieniu
      W 2006 r. francuscy agencji przyznali symbole Bib Gourmand dwóm polskim restauracjom: Absyntowi (którego właścicielem jest Agnieszka Kręglicka) oraz Flikowi. W 2014 r. to wyróżnienie otrzymały restauracje Daniela Pawełka Butchery & Wine (Warszawa) oraz Brasserie Warszawska (Warszawa).
     
     Miło jest widzieć polskie restauracje w tak prestiżowym zestawieniu. W 2014 r. znalazło się tam 41 polskich restauracji: 22 z Warszawy oraz 19 z Krakowa. Czekam na kolejne polskie miasta, bo warto im się przyjrzeć;)

Warszawa:
Amber Room4 symbole sztućców
Atelier AmaroGwiazdka Michelin, 3 symbole sztućców
Belvedere3 symbole sztućców
Michel Moran - Bistro de Paris3 symbole sztućców
San Lorenzo3 symbole sztućców
Tamka 433 symbole sztućców
Platter by Karol Okrasa3 symbole sztućców
Concept2 symbole sztućców
Nolita (dołączyła do tegorocznego rankingu)2 symbole sztućców
Brasserie Warszawska (dołączyła do tegorocznego rankingu)2 symbole sztućców,Bib Gourmand
Biała Gęś (dołączyła do tegorocznego rankingu)2 symbole sztućców
AleGloria2 symbole sztućców
La Rotisserie2 symbole sztućców
Dom Polski2 symbole sztućców
Concept 132 symbole sztućców
Rozbrat 202 symbole sztućców
U Fukiera2 symbole sztućców
Butchery and Wine1 symbol sztućców,Bib Gourmand
Winosfera (dołączyła do tegorocznego rankingu)1 symbol sztućców
Merliniego 51 symbol sztućców
Delizia (dołączyła do tegorocznego rankingu)1 symbol sztućców
Qchnia Artystyczna1 symbol sztućców

Kraków: 
Copernicus3 symbole sztućców
Trzy Rybki3 symbole sztućców
Wentzl3 symbole sztućców
Ancora2 symbole sztućców
Szara2 symbole sztućców
Kogel Mogel (dołączyła do tegorocznego rankingu)2 symbole sztućców
Resto Illuminati2 symbole sztućców
Pod Baranem2 symbole sztućców
Jarema2 symbole sztućców
Cyrano de Bergerac (dołączyła do tegorocznego rankingu)2 symbole sztućców
Corse (dołączyła do tegorocznego rankingu)2 symbole sztućców
Studio Qulinarne2 symbole sztućców
Szara Kazimierz2 symbole sztućców
Sąsiedzi2 symbole sztućców
La Campana1 symbol sztućców
Farina1 symbol sztućców
Trufla1 symbol sztućców
Del Papá1 symbol sztućców
Zakładka (dołączyła do tegorocznego rankingu)1 symbol sztućców
     
     

* zdjęcia pochodzą ze stron: gazeta.pl oraz kukbuk.com.pl

niedziela, 16 marca 2014

Fotki z małej wycieczki

 W Ostródzie byłam w tym tygodniu dwa razy. Na szczęście mogłam sobie pozwolić na krótki spacer i skorzystałam z pogody i pięknych widoków. A jest co podziwiać. Linia brzegowa wygląda przepięknie, urocze molo, deptak, amfiteatr oraz wyciąg do nart wodnych to tylko część atrakcji jakie oferuje Ostróda. Muszę przyznać, że na mnie to miasto już jakiś czas temu zrobiło wrażenie i chętnie tu wracam. 
A dodatkowym plusem jest również to, że przyjeżdżam tu również w związku z moją pracą;)





sobota, 15 marca 2014

zupa z mlekiem kokosowym, pastą red curry i sokiem z limonki


W taki dzień jak dziś tylko zupa jest w stanie uratować mój dzień. Jest zimno, wiatr wieje tak mocno, że schowałam się pod kocem i nie zamierzam wychodzić dopóki słońce nie wróci.
Zupa jest wynikiem zasobów mojej szafki i lodówki:. M. gotuje rosół, ja za rosołem nie przepadam, ale w szafce mam mleko kokosowe, pastę red curry i cytrynę, a z ostatniej wyprawy przywiozłam liście limonki kaffir. Do tego makaron sojowy i gotowe!

Przepis jest dość podobny do tej zupy.

Zupa z mlekiem kokosowym, pastą red curry i sokiem z limonki

składniki:
- 0,5 l rosołu;
- 0,5 piersi z kurczaka, pokrojonej i doprawionej: sosem sojowym, łyżeczką curry w proszku, 0,5 łyżeczki kurkumy, 0,5 łyżeczki kardamonu, 2 łyżeczki suszonej trawy cytrynowej;
- 1 puszka mleka kokosowego (400 ml);
- 1 średnia czerwona cebula pokrojona w piórka;
- sok wyciśnięty z 1 limonki i otarta z niej skórka;
- 1 łyżka pasty red curry;
- 0,5 łyżeczki kuminu;
- 1-2 liście limonki kaffir;
- sól do smaku;

- makaron sojowy lub  ryżowy;

Pierś kurczaka marynujemy ok, 20 min. Smażymy i przekładamy do garnka z grubym dnem. Wrzucamy cebulę i zalewamy rosołem oraz mlekiem kokosowym. Gotujemy, doprawiamy: pastą red curry, sokiem z limonki, można również otrzeć z niej skórkę, kumin oraz liście limonki kaffir. Po zagotowaniu doprawiamy solą do smaku.
Makaron zalewamy wrzątkiem i czekamy, aż zmięknie. Można również dodać go bezpośrednio do zupy i przykryć na kilka minut. Wtedy zupa będzie miała bardziej kremową konsystencję, jak makaron z sosem.

Na chłodne dni idealna!

Smacznego!






sobota, 1 marca 2014

na śniadanie racuszki


 

 Kolejna leniwa sobota, po tak pracowitym tygodniu należy mi się. Wstałam rano i zrobiłam racuszki. Starym zwyczajem inspiracji szukałam na moich ulubionych blogach. Te nie zawiodły. Racuszki zostały zrobione na podstawie przepisu z www.whiteplate.blogspot.com

śniadaniowe racuszki

składniki:
- 250 g mąki;
- 20 g świeżych drożdży;
- 50 g roztopionego, ostudzonego masła;
- 250 ml mleka;
- 2 jajka;
- 20 g drobnego cukru;
- 1 łyżeczka naturalnej esencji waniliowej lub cukru z prawdziwą wanilią;
- olej do smażenia;
- cukier puder o posypania;
- 2 jabłka obrane i pokrojone w drobne i cienkie kawałeczki (można też banany);

Drożdże wymieszać z cukrem, dodać 100 ml ciepłego, ale nie gorącego mleka i 1 łyżkę mąki. Odstawić na 15 min, żeby drożdże zaczęły pracować.
Jajka utrzeć z drobnym cukrem i wanilią i stopniowo dodać do nich 150 ml mleka. Następnie dodać rozczyn drożdżowy, cały czas mieszając. Dodać masło i przesianą mąkę. Miksować na małych obrotach do czasu, aż masa będzie idealnie gładka. 
Masę przykryć ściereczką i odstawić na godzinę, w tym czasie masa powinna podwoić swoją objętość. 
Dodać przygotowane jabłka i delikatnie wymieszać.
Na głębokiej patelni rozgrzać olej,  Łyżką nabierać porcje ciasta i kłaść na rozgrzany olej. Smażyć z obu stron tak długo aż się przyrumienią.
Talerz wyłożyć papierowym ręcznikiem i odsączyć na nim racuszki z nadmiaru tłuszczu.
Jeszcze ciepłe posypać cukrem pudrem.

Smacznego!





piątek, 28 lutego 2014

wiosenny spacer

Kalendarzowo - zima, a za oknem wiosna. W niedzielę zabraliśmy psa i poszliśmy na spacer wokół jeziora Długiego. Pogoda nie tylko nas przekonała do wyjścia. Na spacer wyszło tam wybrała się chyba połowa Olsztyna. Na szczęście udało mi się zrobić kilka fajnych zdjęć. Ponieważ pracy było dużo zdjęcia udało mi się ogarnąć i wrzucić dopiero dziś.
Pogoda coraz lepsza, więc zdjęć będzie jeszcze więcej;)











czwartek, 27 lutego 2014

"powiedział mi Bartek, że dziś Tłusty Czwartek", czyli pączki taty


To już tradycja, że zawsze na Tłusty Czwartek tata robi pączki, ale nie takie zwyczajne z nadzieniem, inne, malutkie i przepyszne. Uwielbiam obsypywać je cukrem pudrem, a cukru to one potrzebują baaardzo dużo. Dzięki temu są przyjemnie słodkie.
Najlepsze są jeszcze ciepłe, ale na drugi dzień przechowane w szczelnie zamykanym pojemniku, nie tracą na smaku.

Pączki taty
/przepis pochodzi z zeszytu mojego taty/

składniki:
- 1 serek homogenizowany Danio - najlepiej waniliowy;
- 350g mąki;
- 2 jajka;
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia;
- olej do smażenia;
- cukier puder do posypania;

Rozkłócić jajka i wymieszać z serkiem. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia.
W garnku o głębokim dnie rozgrzać olej. Pączki nakładać łyżką i smażyć aż się ładnie zarumienią. Duży talerz wyłożyć papierowym ręcznikiem i odsączyć na nim pączki.
Jeszcze gorące posypać cukrem pudrem - baaardzo grubo.

Smacznego!


piątek, 14 lutego 2014

14 luty



Tym razem ciasto pomarańczowe w kształcie serca. Przepis jest tu.

Dużo miłości wszystkim życzę :)